Dlaczego nie zjem TU sushi?

Za sushi przepadam, choć pierwsze z nim spotkania wspominam dość komicznie. Od tamtych czasów wiele się jednak zmieniło, a w większych miastach, restauracje sushi pojawiały się jak grzyby po deszczu, rozgaszczając się w polskim krajobrazie na dobre. Mimo upływu czasu wciąż jednak są detale, które kłują w oczy. Odpowiadając na pytanie tytułowe, przedstawiam Wam kilka złotych myśli, inspirowanych ostatnim tourne po trzech olsztyńskich sushi-lokalizacjach, z których żadna nie była tą idealną. Czego nie robić, aby klient z przyjemnością wybrał się na swoje ulubione maki?
Skomplikowane menu

Uramaki, Futomaki, Hosomakim, innemaki…Tyle maków, że nie wiadomo, który to który. O ile oryginalne nazwy, budują klimat restauracji, nadając obcemu naszej kulturze jedzeniu efekt wyjątkowości, to warto pamiętać, że nadal jesteśmy w Polsce. Tak samo jak mało który Japończyk będzie rozróżniał kopytka od pyz śląskich czy bigos od leczo, tak mało który Polak, odróżnia uramaki od futomaków i innych rodzajów maków. Dobrze więc zadbać o komfort każdego, również odwiedzającego nas po raz pierwszy klienta i drobnym drukiem, w kilku słowach lub za pomocą grafiki, wyjaśnić co jest czym. Stali klienci na pewno się nie obrażą, a nowi, chcący dopiero rozpocząć swoją przygodę z sushi, nie będą czuli się zagubieni.

Mało za wiele

Ceny rosną, wielkość porcji spada. Nie tylko w restauracji sushi jest to mało strategiczne w dłuższej perspektywie posunięcie. Tu jednak, z uwagi na to, że krążków jest kilka, tego rodzaju kombinacje są dla klientów odwiedzających restaurację któryś raz, widoczne gołym okiem, już w chwili ich podania. Nie trzeba długo czekać, aż wybierze się on na poszukiwanie innego sushi w mieście, opowiadając kilku znajomym o niesmaku, który wywołało poczucie oszukania.

Brak różnorodnych zestawów

Osobiście, najbardziej lubię sushi z łososiem. Najlepiej californiarolls. Chętnie jednak próbuję też innych smaków. Sushi to nie tradycyjne polskie jadło czy sycąca kuchnia włoska. Idąc do restauracji sushi, rzadko kiedy idziemy się najeść, a częściej spędzić miło czas i poeksperymentować ze smakiem. Najwygodniej eksperymentować w zestawach, w których możemy zamówić kilkanaście różnorodnych maki- zaproponowanych przez znającego się na rzeczy restauratora. Jeśli w karcie nie ma dostępnych zestawów, musimy złożyć je samodzielnie z pojedynczych opcji grupowanych zwykle po 6/8 szt., ryzykując, że jeśli wybór nie był trafny, połowa naszej porcji będzie musiała być przełknięta bez zachwytu. Pół biedy, jeśli odwiedzamy restaurację w większej grupie i każdy wybierze swój smak, którym się później powymieniamy. Przy rozwiązaniu solo lub w parze, brak zestawów może stać się przyczyną kłopotliwego wyboru.

Muzyka disco i sushi w galerii

Sushi w galeriach handlowych nie preferuję, z tego samego powodu, z którego dziwi mnie muzyka disco i hity lata w restauracji, która klimatem ma przypominać japońską przystań. Chcąc zjeść sushi dla sushi, mogę je zrobić w domu (co jest całkiem fajną zabą!) lub kupić gotowy zestaw w markecie. Idąc do restauracji, idziemy nie tylko zjeść ale smacznie i miło spędzić czas. Proponując klientom sushi, należy zadbać więc o to aby przez godzinę poczuli się jak na wakacjach, posmakowali nieznanego im wcześniej kawałka świata i chcieli zostać w nim chwilę dłużej, zamawiając deser. Ten efekt budują detale. Muzyka, zapach, wystrój wnętrza, strój kelnera i atmosfera panująca w lokalu są częściami produktu, dla którego klienci odwiedzają wybrany lokal. Dbając o ich spójność, można dać sobie szansę na budowę pokaźnego grona lojalnych klientów, którzy będą przyprowadzać ze sobą kolejnych gości.

p.s. Jeśli znacie miejsca, gdzie żaden z tych drobnych grzechów nie jest popełniany- dajcie znać. Z ciekawością wybiorę się na testy 🙂

2 thoughts on “Dlaczego nie zjem TU sushi?

  1. ja raz na rocznicę zabrałam chłopaka na sushi do galerii w Warszawie, na grouponie znalazłam świetną ofertę i powiem Ci, że było tam genialnie, fajny klimat restauracji, ciężko było odczuć, że to galeria handlowa, zwłaszcza, że było to dość ukryte. teraz mieszkając w Anglii tęsknie za sushi, bo mam maaaasę kilometrów do jakiejś najbliższej restauracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *