Mikołaje wjechały- czy trochę nie za wcześnie?

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas. Bez względu na wyznanie czy miejsce zamieszkania, obok zimowych Świąt nie da się przejść obojętnie. Nie tylko, biorąc pod uwagę przeżycia duchowe oraz liczne emocje towarzyszące spotkaniom z bliskimi ale również za sprawą Mikołajów, choinek, wszechobecnych ozdób świetlnych, jarmarków, reklam w mediach i przestrzeni publicznej, Święta z roku na rok coraz wcześniej stają się elementem naszej (już nie tylko) zimowej codzienności.

Pytanie, które warto dziś zadać, brzmi: czy istnieje data graniczna przygotowań do Świąt? Im wcześniej tym lepiej? Czy jest moment, w którym może być jednak za wcześnie? 

Nie przez przypadek Boże Narodzenie określane jest mianem”króla handlu”. Okres przedświąteczny to w handlu detalicznym, czas największych obrotów i wisienka na torcie kończącego się roku kalendarzowego. Nawet jeśli towarzyszy nam wrażenie, że gorączka przedświątecznych zakupów to domena krajów zachodnioeuropejskich i Stanów Zjednoczonych, to statystyki nie pozostawiają złudzeń. Dynamika obrotów w cenach stałych w polskich przedsiębiorstwach detalicznych (z wyłączeniem handlu detalicznego pojazdami samochodami) w tym okresie wyraźnie wzrasta, co jasno obrazują dane Głównego Urzędy Statystycznego*. Według badania TNS Polska na zlecenie Związku Banków Polskich, w 2014 roku, na przygotowanie Świąt Bożego Narodzenia, Polacy mieli wydać średnio 824 zł.

dynamika_obrotow_handel_detaliczny

Wspominając okresy przedświąteczne, wyraźnie widać tendencję do rozpoczynania sezonu świątecznego w sklepach coraz wcześniej. Jeszcze kilka lat temu, datą graniczną wydawało się być listopadowe Święto Zmarłych, po którym halloweenowe dynie i zaduszne znicze, zastępowane były bożonarodzeniowymi symbolami.  W tym roku, pierwsze oznaki Świąt, zauważyłam już 10 października, kiedy to w dyskoncie spożywczym, przy kasie przywitał mnie czekoladowy Święty Mikołaj. Mimo lekkiego zdziwienia, uznałam, że być może jest to przypadkowy falstart. Szybko jednak okazało się, że taki sam przypadek musiałby wydarzyć się w Lidlu, Kauflandzie i Tesco w tym samym czasie. Niedługo później, podejrzenie o przesunięciu rozpoczęcia sezonu świątecznego, przypieczętowało OBI- wystawiając w pełni świąteczną wystawę, pełną choinek, reniferów, światełek, bombek i wszystkiego tego, czego potrzebuje dom aby konkurować wystrojem z fabryką Świętego Mikołaja.

Marketing w okresie przedświątecznym, szczególnie dla sklepów działających w ramach centrów handlowych, jest dla branży handlu detalicznego szczególnie istotny. Kilka tygodni świątecznej promocji, przygotowywane jest przez kilka miesięcy, pochłaniając 10-20 procent budżetów marketingowych firm. Charakterystycznym jest, że w tym okresie, nie ma wielkiej potrzeby organizacji wydarzeń specjalnych, opartych o loterie, konkursy paragonowe czy koncerty gwiazd. Jeśli centra handlowe decydują się na tego rodzaju formę promocji, zwykle ma ona miejsce przy okazji Mikołajek, poniekąd inaugurując tygodnie najwyższej sprzedaży. Klienci, wybierając się na świąteczne zakupy, często spieszą się aby zdążyć z przygotowaniami na czas, w czym dodatkowy harmider atrakcji mógłby przeszkadzać. Z dużo lepszym odbiorem ze strony klientów, spotykają się takie udogodnienia jak możliwość pozostawienia dzieci pod opieką zorganizowanych kącików zabaw oraz pomoc w pakowaniu prezentów. Równie dużą uwagę, handlowcy przykładają do świątecznych wystrojów, które mają budować magiczny klimat świąt i budzić w klientach ciepłe wspomnienia i skojarzenia zgromadzone wokół Pierwszej Gwiazdki.

W Stanach Zjednoczonych, oficjalne rozpoczęcie sezonu świątecznych zakupów, wyznacza Black Friday- piątek po Dniu Dziękczynienia.  W tym roku 27 listopada, obniżki w punktach handlowych wyniosą nawet do -90%. W Polsce, mimo chętnego adaptowania amerykańskich zwyczajów, Czarny Piątek raczej nie stanowi daty rozpoczynającej sezon wyprzedaży. Jego popularność, zdecydowanie mocniej można zauważyć w sklepach internetowych, które jako pierwsze zaczęły oferować swoim klientom większe niż zazwyczaj obniżki obowiązujące w tym dniu. Niezależnie od wolnego tempa udomawiania Czarnego Piątku na rodzimym rynku, pewnym jest, że więcej konsumentów skojarzy tą datę z początkiem świątecznej gorączki, zamiast tradycyjnego Dnia Kupca Polskiego, który obchodzony jest 8 grudnia i też mógłby być dobrą ku temu okazją.

Jaka jest więc granica? W moim odczuciu, Święty Mikołaj przy kasie, w połączeniu z temperaturą 14 stopni na zewnątrz i żółtymi liśćmi na drzewach, może wywoływać ironiczny uśmiech oraz przedwczesne znudzenie „magią Świąt”. Z drugiej strony, być może jest to szansa na wcześniejsze uporanie się z przygotowaniami i uniknięcie nerwowego pośpiechu w okolicach 20 grudnia? Będę się temu zjawisku przyglądać i mam nadzieję, że bliżej Świąt, uda nam się znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. A jakie są punkty graniczne, które rozpoczynają świąteczne przygotowania w Waszych domach? 

 

*Dane i grafika pochodzące z raportu GUS, Rynek wewnętrzny w 2014r., Warszawa, 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *