Kino studyjne – czy może konkurować z sieciówkami?

Przed wizytą w kinie studyjnym broniłam się długo. Głównie ze względu na przekonania i skojarzenia, pojawiające się nad głową na samą myśl. Do tej pory, kojarzyło mi się ono z miejscem wyróżniającym się walącymi się sufitami, zapadającymi krzesełkami lub wolno stojącymi fotelami. W repertuarze ze starymi filmami, które od dawna można obejrzeć na DVD i wyjściami na zajęcia filmowe z klasą na ekranizacje lektur lub okropnie nudne przedpotopowe niszowe produkcje z różnych zakątków świata. Okazało się, że bardzo się myliłam. Kino studyjne urzekło mnie kilkoma detalami, których w komercyjnych sieciówkach ciężko doświadczyć.

Po pierwsze: KAWIARENKA

Kawiarenka podbiła moje serce od pierwszego wejrzenia. W kinie studyjnym nie ma popcornu ani coli z rurką w papierowym kubku. Są za to ciastka jak w cukierni, kawa z mlekiem w prawdziwych filiżankach, piwo w butelce lub szklance- jak kto woli. Są stoliki a kawiarniana atmosfera nie kończy się wraz z rozpoczęciem seansu. Zarówno wspomniane ciastko, jak i piwo i kawę, można wziąć ze sobą na salę, popijając je dalej w tych kulturalnych szklankach i filiżankach, oglądając film na sali.

kino4

Po drugie: KLIMAT

Sala kinowa niczym nie przypomina tej z obrazków mojej wyobraźni. Zamiast walących się sufitów, przywitały mnie krzesełka pachnące nowością. O podkreślenie niszowego charakteru kina dba starannie dobrany klimat. Bilety drukowane na szarym papierze, stara maszyna przy kasie, wystrój przedsionków i wspomnianej już kawiarenki. Klimat od A do Z spójny, dopracowany i zapięty na ostatnie guziki sprawia, że wydając 15 zł na bilet, można poczuć się klientem- gościem, ważnym dla właścicieli.

Po trzecie: REPERTUAR 

Do kina studyjnego wygnał mnie James Bond. W związku z długo wyczekiwaną premierą, repertuary kin sieciowych, zostały zdewastowane brakiem innych propozycji na ten dzień (a przynajmniej takich, na które chciałoby się wydać 20 zł). Przygody Bonda nigdy mnie szczególnie nie pociągały, toteż zaczęłam szukać alternatywy. Alternatywa- „Sufrażystka”, która reklamowana była w TV jako premiera 6.11., okazała się być grana tylko w Awangardzie- kinie studyjnym. Kolejne przekonanie legło w gruzach. Okazało się, że kino studyjne pożegnało się już z odsmażaniem starych kotletów a znaleźć w nim można nowe filmy, kierowane do bardziej wymagającej publiczności.

Po czwarte: BRAK REKLAM

Wisienka na torcie. Filmów w kinie studyjnym nie poprzedza dwadzieścia kilka minut reklam, które można z góry doliczyć do czasu na dojazd. Do kina studyjnego idziemy na film, nie tylko do kina. I powinno to zadowolić tych bardziej wymagających konsumentów- odbiorców kultury.

kino3

*zdjęcia w artykule pochodzą ze strony: Kino Studyjne Awangarda 2 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *