Jak odstraszyć klientów w smacznej RESTAURACJI?

Na początek ustalmy o jakiego rodzaju restauracje chodzi. Nie mam na myśli punktów gastro z fast foodem. KFC czy McDonalnd’s, choć określają się mianem restauracji, również w tym przypadku się do nich nie zaliczają. Nie piszę dziś o samoobsługowych barach mlecznych czy punkach zlokalizowanych z galeriach handlowych. Restauracja, o której mowa poniżej, to miejsce z prawdziwymi sztućcami, w zamian za plastikowe tacki. Z kelnerami, stolikami, daniami podanymi na talerzach i rachunkiem wręczanym na zakończenie, a nie przy składaniu zamówienia.

Nie wspomnę o jakości gotowania. Sprawa jest dość prosta. Jeśli w restauracji nie ma smacznego jedzenia, a szef kuchni zafunduje swoim gościom wieczorne sensacje żołądkowe- nikt, poza garstką osób lubiących ryzyko, nie odwiedzi tego miejsca po raz drugi. Niesamowicie boli mnie jednak, że również restauracje, w których jedzenie smakuje na prawdę dobrze, nie dbają o detale, co w konsekwencji uśmierca chęć ponownej wizyty. Które niedopatrzenia mogą przynieść taki skutek?

  1. Atmosfera

Gdy siedząc w restauracji, ma się uczucie siekiery zawieszonej w powietrzu- to sygnał, że czas uciekać. Milcząca obsługa, bałagan, niedopasowana muzyka, posępne miny kelnerów, którzy wyglądają jakby byli chłostani na zapleczu- mogą przywodzić na myśl różne domysły i skojarzenia, na pewno nie te powiązane z dobrym smakiem.

  1. „Przepraszam, czy smakuje?”

Lubię uśmiechniętych kelnerów, którzy interesują się klientem. Jest to zachowanie uprzejme i sympatyczne, o ile nie występuje częściej niż 1-2 razy w czasie trwania standardowego lunchu. Są wśród nich jednak tacy, którzy nie silą się na zorientowanie w sytuacji, zanim zapytają. Zdarzyło mi się pewnego razu, że nie smakowało. Bardzo nie smakowało. Co miałam odpowiedzieć na pytanie kelnera, oddając jednocześnie pełen talerz? Gwałtowny wzrost poziomu irytacji spowodowanej dalszym głodem- gwarantowany!

  1. Brak organizacji

O ile jestem w stanie zrozumieć wydłużony czas oczekiwania, na rzecz świeżości podawanych dań, o tyle nie rozumiem braku organizacji wynikającej z braku chwili pomyślenia. Kiedy 6 osób czeka na zamówione potrawy, zabawiając się wzajemnie rozmową, a po pół godziny oczekiwania tylko jedno danie wjeżdża na stół, jak ma się czuć reszta oczekujących? Szczęśliwiec powinien czekać na resztę i zjeść zimne czy jeść czując na sobie tęskne, wygłodniałe spojrzenia, po czym popatrzeć jak jedzą inni? Błagam! Rozumiem, że nie we wszystkich restauracjach pracują zawodowi kelnerzy, jednak warto kształtować w obsłudze odruch myślenia i wyczucia sytuacji.

  1. Konieczność szeptania

Są dwie sytuacje, w których musimy szeptać. Cisza jak makiem zasiał, która rodzi podejrzenia, że nikt od dawna nie zaglądał do tego miejsca. Dodając do tego brak muzyki, nie dość, że obawiamy się o świeżość długo wyleżanych składników to jeszcze musimy szeptać aby obsługa nie podsłuchiwała- w pustym lokalu i kelner szuka przecież rozrywki. Druga sytuacja- magia ocierania. Bo kto nie lubi, gdy na jego plecach siedzi osoba ze stolika obok, przytulona tak, że ciężko wstać nie szturchając się na wzajem krzesłami. Rozlokowanie stolików i intymność rozmowy przy spożywanym posiłku są zawsze milej widziane.

  1. Porwana karta

Gdy w lokalu, gdzie danie kosztuje od 20 zł w górę, karta wygląda jakby miała 3 lata, a odpadający laminat przypomina ten wymyty przez zmywarkę, skojarzenie, które się nasuwa brzmi „szef jest totalnym sknerą skoro nawet nowych kart nie chce wydrukować”. A skoro jest sknerą, będzie sknerował również na obfitości potraw i napojów. To wyczulenie wyniosłam z mojej krótkiej, pomaturalnej przygody kelnerskiej, kiedy nawet wymieniając piwo, było trzeba odkładać pianę do oddzielnych szklanek, zlewając ją później mniej przytomnym klientom- takie rzeczy się zdarzają a drobne detale na sali mogą nas na nie nakierować.

Konsumenci nie przychodzą do restauracji jedynie po to aby zaspokoić głód. Obiad czy kolacja w restauracji, wiąże się zwykle z towarzyskim wyjściem, rytuałem, spotkaniem intymnym przy wspólnym stole. Niemniej ważne od smaku jest zapewnienie klientom komfortu. Wizyta w restauracji wiąże się bezpośrednio ze statusem społecznym dlatego jeśli chcemy aby klient do nas wracał, musimy dać mu wrażenie przynależności przynajmniej do klasy wyżej niż przyporządkowuje się na co dzień. Uśmiechnięta obsługa i dobra organizacja to podstawa sukcesu. Posępna kelnerka, może nie tylko stracić na napiwkach, ale również odstraszyć klientów uwiedzionych talentem najlepszego szefa kuchni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *