Konsument czy odbiorca kultury? Kim jestem w MUZEUM?

W 2013 r. działały w Polsce 822 muzea, w których, w porównaniu z rokiem 2012, zwiększyła się liczba zwiedzających (29 mln osób).* Jak przekonałam się podczas wczorajszej wizyty na Zamku Królewskim w Warszawie, wynik ten nie jest jedynie szczęśliwym zbiegom okoliczności.

Wraz z rozwojem technologii i cyfryzacją naszego życia codziennego, instytucje kultury stanęły przed koniecznością zintensyfikowania starań o zwiedzających i widzów, którzy dzięki nowym mediom, nie muszą wychodzić z domu aby poznać historię czy dowiedzieć się jak wyglądają przedmioty używane przed wiekami. Instytucje kultury, dając możliwość kontaktu z „żywą kulturą”, aby przyciągnąć widza, muszą dziś balansować między tym co cyfrowe-nowoczesne a tym co tradycyjne. Aby zachęcić młode pokolenie do odwiedzania muzeum, musiały stać się one konkurencyjne, wdrażając standardy obsługi zwiedzających, takie same jak te obowiązujące na rynku komercyjnym.

Cofając się pamięcią do wizyty w Zamku Królewskim kilka lat temu, dostrzegłam kilka miłych ukłonów w stronę nas-gości zwiedzających. Trasa Zamkowa, poza sezonem letnim, otwarta jest w niedzielę dla wszystkich bezpłatne. Miło pokierowani przez pracowników Straży Muzeum, odebraliśmy wejściówki w kasie i kierując się za strzałkami, zwiedzaliśmy kolejne komnaty. Tym, co przykuło moją uwagę na wejściu była dostępność słuchawek z przewodnikiem w audiobooku- w różnych językach i rozmiarach, dla dzieci i dla dorosłych. Każdy z zabytków na trasie był opatrzony numerem odpowiadającym fragmentowi nagrania. Biorąc pod uwagę darmowy bilet wstępu, myślę, że cena od 12zł/os. za audio-przewodnik nie jest wygórowana a jest świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy cenią sobie swoje tempo i nie przepadają zwiedzać z przewodnikiem w grupie. 1:0 dla muzeum, w kategorii: nowoczesność, łatwość i użytkowość!  Ci, którzy wolą pozostać przy klasycznych sposobach, mogą wybrać całą masę broszurek i ulotek zawierających mapki, opisy, historie, w języku polskim, angielskim, francuskim, niemieckim….ciężko było nie znaleźć odpowiadającej naszym gustom i zakresowi poszukiwanych informacji, które są dopełniane tabliczkami zamieszczonymi w każdej sali- napisanymi w sposób dość przystępny.muzeum4

Najlepsze czekało na nas na końcu zwiedzania. Ciąg nowoczesnych 3 sal, w których zaprezentowano historię zamku. W pierwszej sali, na projekcji wyświetlanej na ‚łamanych’ ekranach, przedstawiono animowaną historię powstania zamku. W kolejnej sali, czarnej, z podświetlaną czerwonym światłem podłogą, odbyła się projekcja bazująca na autentycznych czarno-białych filmach dokumentalnych, ukazująca historię zburzenia zamku w czasie II Wojny Światowej. Wyświetlana na trzech ekranach, z odpowiednią oprawą dźwiękową, na prawdę oddawała powagę tych dni. Trzecia sala- wyposażona w interaktywne tablice, budki z głośnikami, filmy, przedstawiała czasy odbudowy zamku. Na najmłodszych czekały gry, w których można było pomóc budowniczym zamontować hełm na wieży lub dopasować brakujące elementy do odpowiednich komnat zwiedzanych wcześniej. Na zakończenie, za pomocą prostej aplikacji, można wysłać pocztówki z pozdrowieniami z Zamku Królewskiego rodzinie i przyjaciołom mailem. W nowoczesnych salach widać różnicę zachowań odbiorców. O ile w starodawnych komnatach, wszyscy zwiedzają po cichu, z powagą, starając się nie przeszkadzać innym robiąc zdjęcia, o tyle w salach interaktywnych, nikogo nie dziwi, że odbiorcy siadają na podłodze oglądając film. Całość trasy to idealne połączenie nauki szacunku do kultury i historii oraz oswajania się z nią jako rzeczą ludzką, którą można przyswajać przez zabawę.

Muzea, podobnie jak pozostałe instytucje kultury, raczej nie zarabiają na biletach. Coraz częściej, budując swoją markę zarabiają na usługach i produktach dodatkowych. Świetnym przykładem jest Muzeum Powstania Warszawskiego, które przy okazji okrągłej rocznicy i wydanych produkcji filmowych wydało serię pamiątek, sygnowanych logo. Przodują w tej dziedzinie miejsca dedykowane dzieciom i nauce takie jak Centrum Nauki Kopernik w Warszawie czy Experyment w Gdyni- wybierając się do nich, możemy zjeść obiad w części bufetowej lub zaopatrzyć się w napoje i przekąski w automatach, zwiedzanie jest zabawą a na jej zakończenie, możemy zakupić całą masę gadżetów, zabawek i mikro-doświadczeń odpowiadających tematyce miejsca w sklepiku. Tego rodzaju podejścia uczą się powoli również klasyczne muzea. Tradycyjne Instytucje Kultury przestają odstawać obecnością w mediach społecznościowych. Strona Muzeum Powstania Warszawskiego 1944.pl i powiązany z nią fan page są przepełnione łatwo przyswajalną historią. Zamek Królewski również nawiązuje z odbiorcami kontakt na facebooku, nie tylko sygnalizując historyczne wydarzenia ale także dyskutując o stosowności robienia selfie w muzealnych lustrach.

Instytucje kultury wiedzą czym jest obsługa klienta i radzą sobie z nią coraz lepiej. Podejmowane przez nie działania, nie odstają niczym od tych planowanych i wdrażanych przy budowie marki i relacji z klientem w przedsiębiorstwach. Darmowe bilety, oprócz podstawową funkcją jaką jest szerzenie powszechnego dostępu do kultury, spełniły też swoją funkcję marketingową- zachęciły aby wrócić i obejrzeć pozostałe komnaty, dostępne na innej- płatnej trasie. Czy możemy więc uznać, że jesteśmy wciąż jeszcze biernym odbiorcą kultury? Czy już może konsumentem- mającym liczne możliwości poznawania kultury i jej historii, gotowym zapłacić za komfort, nowoczesność przekazu i ciekawie spędzony czas?

muzeum3

*Dane GUS: Działalność instytucji kultury w Polsce w 2013 r.; Kraków, 23.07.2014r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *